środa, 16 czerwca 2010

10.

Kiedy niemożliwe stanie się możliwe a nawet dokonane? trzeba mieć na prawdę do takiego życia niewyczerpujące się pokłady cierpliwości i wytrwałości. Łeb puchnie od natłoku myśli!!!! takie w koło Macieju, ecie plecie, trele morele każdego dnia, że już wystarczająco się odechciewa. Smęcę się po domu. Tu posiedzę, tam poleżę, zasnę, wstanę, zjem, inhalacja itd itp. Codzienna szarpanina z muko i na nic więcej już liczyć nie mogę.
Boli mnie brzuch. Znam ten ból, doskonale zorientowana jestem w bólu i to nie ze słyszenia. Zawsze coś a ja tak nie chcę!!!!!!!!

2 komentarze: