poniedziałek, 28 czerwca 2010

18.

Wczorajszy przedsmak letniej pogody narobił apetytu na lato ale nic z tego. Jak na razie to więcej chmur niż słońca. Ja mam wyćwiczoną cierpliwość, poczekam na obiecanki cacanki;)

Przypomniała mi się dzisiaj moja rozmowa z siostrą jakieś trzy-cztery dni po tym jak dostałam wiadomość, że jestem na liście. Takie z życia wzięte:)

-nie dociera do mnie, że jesteś już na tej liście...
- do mnie też jeszcze nie! ale jak byś chciała, żeby do ciebie docierało?
- nie wiem, ale nie dociera.
- nie będzie do ciebie docierać długo. Ja myślę, że nawet jak wrócę z Wiednia z nowymi płucami, będziesz się na mnie patrzyła i nie będziesz dowierzać, że jestem po przeszczepie.
- nie prawda.
- prawda! nie wiem czy do mnie będzie docierać to wszystko co się będzie działo, czy ja uwierzę!? a co dopiero do ciebie. Ty będziesz tutaj. A to ja będę musiała to wszystko przeżyć na własnej skórze! Dla ciebie to będzie jak mój wyjazd do Rabki, tylko trochę dłuższy.Cholernie się boję! nawet ten strach nie dociera do końca do mnie i nie jest w pełni mój! nie potrafię sobie wyobrazić tego, czego mam się bać! co będę musiała przetrwać? ale jak pomyślę o tym, to jestem przerażona.
- to nie myśl.
- łatwo ci mówić!
- no to przecież masz wyjście, nie zgodzić się.
- jasne! i co wtedy? skazać się na śmierć?! przecież dla mnie jest już tylko jedno wyjście zarezerwowane! gdybym stchórzyła to byłaby największa porażka w moim życiu! Ale by było, dzwonią z Wiednia a ja mówię mam w dupie, nigdzie nie jadę! wyobrażasz to sobie?
- nie. nie wyobrażam. Nikt tak chyba nie zrobił, co?
- no nie. Trzeba być szurniętym chyba, żeby tak zrobić.
- ty jesteś!;)
- hahahaha!!!
- napisz na swojej stronie, że jesteś jak bohater tragiczny. Cokolwiek nie wybierzesz to źle;)
- napiszę!

I pamiętam, że napisałam:)))

Miła była ta niedziela. Nigdy nie wiadomo co nas spotka jutro, pojutrze a co dopiero po takim wydarzeniu jak przeszczep płuc, co nie???;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz