środa, 9 czerwca 2010

2.

Każdy dzień przybliża mnie do Wiednia.To się czuje. Pokonuję tą drogę w myślach. To niesamowite jak bardzo tym żyję....
Słoneczne dni, których nie przesypiam mijają. Gapię się godzinami w niebo i snuję marzenia... Nie boję się marzyć, jestem odważna bo wiem, że na prawdę mogą się spełnić. Mam tyle czasu dla siebie żeby każdą myśl zamieniać w pozytywne słowa. Chwilami to zbyt trudne,złoszczę się, że aż tak go dużo a jednocześnie przecież tak mało. Swoisty dysonans. Wsłuchuję się w swoje pragnienia. Moje oczy widzą cały nieosiągalny dla mnie teraz świat. Ten niedoskonały świat który każdy, chciałby udoskonalić. Przynajmniej ten swój własny, malutki na wyłączność. Wypisuję sobie recepty na problemy, troski i smutki. Przybijam pieczątkę. Niekoniecznie antidotum trafione. No nic. W pośpiechu szukam choćby maleńkiego powodu do radości. Radości, którą chciałoby się zawekować jak słodkie konfitury i otwierać zawsze wtedy, gdy smutno i źle się robi. Szkoda, że tak się nie da, byłoby o ile prościej. Zamiast konfitur dżem a ja znowu nie mogę, jak na złość spać chociaż, już wszędzie ciemno i cicho, tylko u mnie hałasuje koncentrator i radio ZET online... "zegar odmierza w ciszy czas, przeklinam los który rozdzielić chce nas..."- Zagrobelny -Jeszcze o nas. Fajna piosenka na samotne latem wieczory;)hm...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz