środa, 30 czerwca 2010

20.

Delektuję się promieniami słońca. Uwielbiam czuć jego ciepło na swojej skórze bo w końcu w każdej chwili,jak się już nasycę wracam do chłodnego pokoju. Taka funkcja pozwala cieszyć się upałem. Dzisiaj jest 40 stopni w słońcu a może już nawet więcej? To zadziwiające, że w takie dni lepiej mi się oddycha niż w dni deszczowe. Od zawsze tak było.

Wiem, że moje dni nie będą różnić się niczym szczególnym od siebie, czasami tą "normalność" na krótkie chwile, zakłóci miły sms od kogoś, kto sobie o mnie przypomniał albo mail od kogoś, z kim nie widziałam się szmat czasu albo listonosz z przesyłką ale to tak mało przecież. Taka zaprogramowana codzienność jest dobijająca bo co może być fascynującego w życiu, które przemija monotonnie z przewidzianym co do szczegółu planem dnia? życie w którym prawie że nic już nie można, tylko się czeka cierpliwie niecierpliwiąc się momentami rozpaczliwie?
a jednak cieszy mnie to że mogę znowu obudzić się rano, że nie najgorzej się czuję i wymyślać sobie wizje swojego życia już "PO".
Nie wiem dlaczego tak jest, że dramatyzujemy najdurniejsze, najbardziej przyziemne zdarzenia kiedy w życiu na prawdę dzieją się też te poważne rzeczy?. Nie wyróżniam się z tłumu choć potrafię je przecież rozróżniać. Sama nakręcam się przypływami strachu, niepokoju,złości a to mi wcale nie pomaga, wręcz przeciwnie. Od taka natura bo co?. Wyrywam się na moment z tych wariacji. Wolę poczytać. Pohuśtać się na huśtawce i łapać promienie słońca bo przecież lato nie trwa cały rok.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz