czwartek, 1 lipca 2010

21.

Jakiś czas do tyłu, czytałam blog o nazwie przywołującej same miłe odczucia- Uwielbienie. Tytuł iście fantastyczny! Wtedy jeszcze tych blogów w sieci nie było aż za i ten, śledziłam z zaciekawieniem urastającym niemalże, do czytania wciągającej powieści akcji. Był po prostu wart czytelnika. Facet, który go pisał zniknął za jakiś niedługi czas i po Uwielbieniu pozostał tylko wątły ślad w mojej pamięci, dobrej chociaż podobno krótkiej:) Jego wpisy czy posty, jak to się teraz nazywa poświęcone były w całości od a do zet Uwielbieniu- kobiecie, co można było się w mig zorientować, że chodziło o kobietę którą na dodatek, musiał szaleńczo kochać. Na to by wskazywał każdy jeden opis zdarzeń w roli głównej, rzecz jasna z Uwielbieniem. Kończył się ripostą tak błyskotliwą, że wywoływał we mnie, nieunikniony uśmiech:)każdy wpis był finezją dobrego stylu i ciekawej fabuły. Nie wiem kto bardziej mnie intrygował, autor blogu czy jego bohaterka. Zapadł mi bądź co bądź w pamięć i co ciekawe, do dzisiaj zdarza mi się pomyśleć o Uwielbieniu nie raz. Pamiętam, że nęciła mnie przeogromna pokusa żeby poznać autora naprawdę, pozostawił po sobie jednak tylko to wspomnienie.Żeby chociaż mógł być tego świadom;) Kim był ten człowiek i czy jest nadal? czy te historie zdarzyły się faktycznie? czy były tylko fantazją piszącego? tego się nigdy nie dowiem.

Pisanie blogów to chyba jakiś trend, zjawisko modowe, które prędzej czy później się znudzi i przejdzie do lamusa? któregoś dnia otworzę przeglądarkę i nie znajdę w sieci ani jednego bloga? czy raczej to niemożliwe bo blog jest takim tworem, który nigdy się nie przeje i zawsze znajdą się chętni do obnażania się w sieci bez wględu na to co piszą, jak piszą i o czym piszą? bo przecież pisać można w zasadzie o wszystkim i byle co nawet jeśli nie trzyma się to kupy.
Ile jest prawdziwości w blogowaniu a ile sztuczności? kreowania czegoś, czego tak na prawdę nie ma? niestylistyczne, niegramatyczne i pełne błędów ortograficznych wpisy wypełniające strony wwww! Gdzie się zaczyna i kończy ta granica ekshibicjonizmu słownego? co wolno a co jest już przesadą w wyrażaniu swoich myśli, uczuć czy opowiadaniu zdarzeń?

Nie wszystko da się upiąć w słowa i puścić w eter internetu. A czytajcie sobie! co mi tam... co autor miał na myśli? wie chyba tylko sam autor i nie pomoże żadna wnikliwa analiza. Kto pozna co jest prawdą a co już nie? skoro czasami ja sama nie rozpoznaję się w tym zwariowanym chaosie. Bycie sobą to takie modne powiedzenie, wyświechtane i nadużyte w świecie pozerów i masek. Prawda lubi się gubić często.
Prześledziłam blog J.Carrolla. Fragmenty z bloga przetłumaczono i Rebis wydał go w formie książki "Oko dnia".Z resztą to wydawnictwo wydało wszystkie książki jakie ukazały się w PL. Przeczytałam bo interesująco facet pisze i sam też jest nietuzinkowy, tak sądzę :)
Spodobał mi się najbardziej jeden fragment, który zacytuję jak go odszukam w książce. Ma związek strikte z poważną operacją....

www.jonathancarroll.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz